Czy znasz kogoś, kto od wielu lat nosi te same, niezmienne oprawki, bo tylko te „pasują do twarzy”? A może sam jesteś taką osobą? Na pewno tak właśnie było w przypadku Pana Wojciecha, który przez dekadę trzymał się jednej, sprawdzonej formuły na okulary: oprawa na żyłkę, wąska i prostokątna.
Jego historia to dowód, że salon optyczny może być miejscem, w którym dzięki uważnemu wysłuchaniu potrzeb i gruntownej znajomości optyki można przełamać dziesięcioletnie przyzwyczajenia i zyskać nowy, lepszy wizerunek – nawet przy dużej wadzie wzroku.
Problem: strach przed zmianą i pozornie ograniczone możliwości
Pan Wojciech od lat stawiał na to samo rozwiązanie: wąskie i delikatne oprawki, które „nie rzucały się w oczy” i sprawiały wrażenie, jakby ich nie było. A że jego okulary okazały się zaskakująco wytrzymałe, to przez lata właściwie nie zmieniał swojego wyglądu.
Zmianie nie sprzyjało też to, że Pan Wojciech ma owalną twarz, a wszystkie jego wcześniejsze próby z szerszymi oprawkami z tworzywa sztucznego kończyły się niepowodzeniem – takie okulary zawsze wychodziły poza obrys twarzy, co sprawiało, że nasz Klient za każdym razem rezygnował ze zmiany. Drugim powodem, który nastawiał Pana Wojciecha sceptycznie do zmiany, była jego wada wzroku. Przy dość dużych „minusach” soczewki okularowe są grubsze na brzegach, a wąskie okulary dobrze to ukrywały. Pan Wojciech obawiał się, że przy nowym, większym kształcie oprawki szkła będą nieestetyczne, co negatywnie przełoży się na jego wizerunek. To wszystko sprawiało, że odkładał decyzję o zmianie, aż trafił do naszego salonu.
Rozwiązanie: rozmiar, kolor i estetyka szkła w idealnej harmonii
Pan Wojciech nie był wcześniej naszym Klientem – po prostu przechodził obok salonu na Bemowie i postanowił zajrzeć. Nasz Zespół z uwagą wysłuchał jego problemów i wątpliwości. Pan Wojciech, jak sam stwierdził, poczuł się wysłuchany – z pewną ulgą stwierdził, że nasi Doradcy rozumieją, że dla niego zmiana przyzwyczajeń po 10 latach to duże wyzwanie.
Nasz Badający Bartosz wytłumaczył, jakie rozmiary opraw będą optymalne dla Pana Wojciecha, i pomógł w ich dopasowaniu. Okulary musiały być nowoczesne, bo dotychczasowa para wyglądała już zupełnie nieciekawie – po ponad dekadzie od poprzedniego wyboru znacznie zmieniły się okularowe upodobania. Jednocześnie wybrany kształt musiał wciąż pasować do owalnej twarzy Klienta. Gdy udało się dobrać kształt, pozostała kwestia koloru. Klient początkowo skłaniał się ku bezpiecznej czerni, ale po konsultacji z naszą Doradczynią Kasią postawił na granatowe oprawki – granat podkreśla oczy i wygląda mniej poważnie niż czerń, jednak nadal pozostaje przy tym wyrazisty.
Kluczową sprawą było rozwiązanie problemu dużej wady. Nasz Zespół zastosował soczewki asferyczne, które minimalizują efekt pomniejszenia oka przy wadach minusowych, jednocześnie pracując nad jak największą estetyką przy grubości. Dzięki precyzyjnemu dopasowaniu i doborowi oprawy udało się osiągnąć kluczowy cel: szkła chowają się całkowicie w oprawie, a finalny efekt jest bardzo estetyczny.


Efekt: komfort i nowy wizerunek
Efekt zmiany jest natychmiastowy: Pan Wojciech przeszedł od wąskich, nierzucających się w oczy opraw do wyraźnych, modniejszych granatowych. Nasz Klient od razu zauważył, że jego nowy wizerunek jest bardzo pozytywnie odbierany przez otoczenie.
Historia Pana Wojciecha może być inspiracją dla każdego, kto czuje, że utknął w zachowawczym kształcie i boi się, że jego duża wada wyklucza nowoczesny design. W ORLIŃSCY Salony Optyczne rozumiemy, że zmiana okularów to często rewolucja wizerunkowa. Nasi specjaliści pomogą dokonać jej z poczuciem bezpieczeństwa i pomogą osiągnąć doskonały efekt.









