
Pani Sylwia przyszła do naszego salonu właściwie już zdecydowana na okulary progresywne. Wiedziała, że sprawdziły się u Jej mamy i chciała przekonać się czy będą też odpowiednie dla Niej. Nie obyło się jednak bez problemów.
Naturalny etap adaptacji do okularów progresywnych
Podczas pierwszych dni użytkowania pojawiło się lekkie uczucie „płynięcia” na schodach. To dość typowe, choć niezbyt przyjemne, wrażenie. Często towarzyszący ono nowym użytkownikom „progresów”. Jednak dzięki interwencji naszej doradczyni Kasi, problem zniknął. Wystarczyła precyzyjna regulacja oprawy przy noskach, aby zniwelować ten dyskomfort. Po tej zmianie poszło już z górki. Pani Sylwia doceniła swoje nowe okulary progresywne, ponieważ zapewniły Jej wygodę.

Dopasowanie do codziennego rytmu
Ostatecznie nasza Klientka zdecydowała się na podwójne rozwiązanie:
- Główna para okularów progresywnych: Dla Pani Sylwii komfort jest znaczny – może rano założyć okulary i nosić je przez cały dzień, bez konieczności ciągłej zmiany par. To oszczędność czasu i ogromna wygoda.
- Druga para – przeciwsłoneczne „progresy”: Pani Sylwia zdecydowała się także na identyczne soczewki w oprawie przeciwsłonecznej. Było to trafne rozwiązanie, ponieważ zwykłe okulary przeciwsłoneczne niewiele jej dawały. Chroniły co prawda przed słońcem, ale nie dawały niczego więcej. Dzięki nowym przyciemnianym okularom progresywnym nasza Klientka może cieszyć się pełną aktywnością w słoneczne dni! Teraz ma ochronę przed światłem i jednocześnie pełną ostrość widzenia na wszystkie odległości. Pani Sylwia w końcu spełniła swoje marzenie o czytaniu książek na słońcu.
Choć nasz salon na Bemowie miała właściwie od zawsze po sąsiedzku, to odkryła go dopiero teraz. Okazało się, że może dbać o wzrok w swojej okolicy – lokalnie, ale ze świetną obsługą.
Każde oczy i każda codzienność są inne. Podczas badania wzroku możemy sprawdzić, czy podobne rozwiązanie sprawdzi się również u Ciebie. Kliknij tutaj i umów się na wizytę.









